The Evil Within. Czy produkcja od twórcy Resident Evil będzie kolejną rewolucją gatunku survival horror?

Aktualności

Survival horror, rozgrywka TPP,  mroczny świat, mnóstwo ulepszeń, i do tego spod ręki Shinji Mikami? Czy to nie brzmi aż zbyt dobrze dla fanów serii, aby było prawdziwe?

The Evil Within to kolejny tytuł od producentów Resident Evil 4. Dla fanów gatunku, którzy pamiętają starego Re4 nie trzeba nic tłumaczyć. Dla osób mniej wtajemniczonych można powiedzieć skrótowo, że Re4 zrewolucjonizował gatunek survival horror, łącząc go z dużo większą ilością akcji.

Evil Within nie jest w żaden sposób powiązane z poprzednimi produkcjami, opowiada nam zupełnie nową, i odmienną fabułę.

Gra wyprodukowana przez Tango Gameworks została wydana przez Bethesda Softworks w październiku 2014 roku. Wiele udanych elementów z poprzednich produkcji survival horror zostało tutaj powielonych, i nawet ulepszonych jeszcze dalej. Rozgrywka toczy się z punktu widzenia 3 osoby, czyli zza pleców naszego bohatera, czeka nas mnóstwo akcji, wyzwań, oraz strachu.

Fabuła gry rozpoczyna się niewinnie, od interwencji 3 funkcjonariuszy policji w szpitalu psychiatrycznym. Naszym głównym bohaterem jest detektyw Sebastian Castellanos. Na miejscu bohaterowie zastają już mnóstwo rozstawionych radiowozów, ale ani jednej osoby. Wchodząc do środka napotykają zmasakrowany personel szpitala, pacjentów, oraz służby porządkowe, które próbowały interweniować. Krótki pisk w uszach, i przenosimy się w zupełnie inny, koszmarny świat. Świat przepełniony krwią i brutalnością, oraz masą wszelakich możliwych zagrożeń. Jednak nie stanowi on logicznej ciągłości. Jest jakby zlepkiem wspomnień różnych osób, miejsc wyrwanych z innych epok. Przez średniowieczne folwarki, zrujnowane trzęsieniem ziemi metropolie, oraz stęchłe, podziemne jaskinie i lochy próbujemy odkryć prawdę, gdzie jesteśmy, co się stało, ale przede wszystkim jak wydostać się z umysłu szaleńca, w którym się znaleźliśmy. Historii gry nie zamierzam zdradzać więcej, aby nie psuć nikomu rozgrywki. Jest jednak wciągająca i mroczna.

Mechanika gry jest wspaniała, można ją nazwać udoskonaleniem tego, co Shinji Mikami rozpoczął wiele lat temu w serii Resident Evil. Rozgrywka jest trudna, i na pewno nie jest to luźna strzelanka. Każdy nabój do dowolnej broni jest na wagę złota, i należy rozważyć, czy danej sytuacji nie da się wymanewrować w inny sposób. Przeciwnikami są przemienieni inny ludzie, wciągnięci do umysłu szalonego lekarza. Nie są nigdzie określeni jako zombie, ale zachowują się dość analogicznie, lecz nieco sprytniej. Współpracują, aby nas osaczyć, jeżeli znają naszą pozycję, używają broni ręcznych, jak i dystansowych, w tym palnej. Metodą, aby się ich pozbyć jest klasyczny strzał w głowę, lub główna słabość wielu przeciwników, jaką jest ogień. Płonąca pochodnia czy podpalony w odpowiednim momencie zapałką stóg siana mogą pomóc bardzo szybko pozbyć się natrętów. Ewentualnością jest skradanie się, aby zaatakować przeciwnika od tyłu, i wielu miejscach bez skradania się nie zrobimy wiele. Wrogowie jednak czujni, i uważni. Mogą, poza tym wielokrotnie nas zaskoczyć, kiedy martwe ciało zacznie ożywać, gdy będziemy przechodzić obok. Bossowie są wyjątkowo trudni, a sam ich wygląd budzi grozę i chęć ucieczki. Rodem z gier starszej daty, wielu bossów nie jesteśmy w stanie pokonać poprzez zwykłe strzelanie aż padną, a musimy wykazać się sprytem i kombinatorstwem. Gra generalnie bardzo premiuje kombinatorstwo i myślenie niestandardowe. Wisienką na torcie jest klasyczny przeciwnik w postaci wieśniaka w łachmanach wywijającego nad głową piłą łańcuchową.

Dużo też wnosi do gry oświetlenie. W przeciwieństwie do klasycznej latarki z prawie każdej gry, Sebastian nosi przypiętą do paska lampę oliwną, którą może unieść do góry, aby oświetlić otoczenie. Światło dookoła nas jest pomocne, ale krótki zasięg latarni ogranicza nasze możliwości zwiadu, i pozwala przeciwnikom pozostać w ukryciu. O ile nie zobaczą naszej latarni, gdyż wtedy udadzą się w naszą stronę.

Każdy zakamarek dopracowanych poziomów najeżony jest sekretami do znalezienia, oraz pułapkami do rozbrojenia. Ciekawą metodą na rozbrajanie pułapek jest zwabianie w nich przeciwników. Uważny gracz, który będzie zaglądał w każdy kąt ma znacznie większe szanse przeżycia, bo będzie lepiej przygotowany. Daje to przyjemne odczucie przewagi, poprzez przeszukiwanie. Każda znaleziona paczka naboi cieszy.

Tym co tworzy grę bardzo wciągającą jest system ulepszeń. Ze znalezionej waluty, która jest dziwnym zielonym żelem, możemy kupić ulepszenia do naszej broni, lub postaci. A jest ich naprawdę wiele. W jednym przejściu gry nie ma szans ulepszyć wszystkich opcji, co wymusza zastanowienie się, nad czym wolimy się skupić. Podstawowe możliwości Sebastiana są mocno ograniczone, ale możemy ulepszyć niemal każdy aspekt. W przypadku postaci są to na przykład: maksymalny poziom zdrowia, ilość niesionych opatrunków, maksymalny czas sprintu, oraz siła ataku wręcz. W przypadku broni, każdą ulepszamy osobno: obrażenia, obrażenia od strzału w głowę, pojemność magazynka, czas przeładowania, celność. Ilość niesionej amunicji, granatów i innych elementów także jest możliwa do podniesienia. Unikatową bronią jest kusza, do której możemy znaleźć, lub wytworzyć wiele różnych bełtów, każdy o innych parametrach. Od zwykłych harpunów, przez bełty oślepiające, aż po wybuchające włącznie. Niektóre bełty, jak wybuchowe mogą być użyte do stworzenia pułapek. Pozwala to stworzyć zestaw dopasowany do naszych indywidualnych potrzeb, ale też do naszego stylu gry. Jeżeli nie lubimy używać strzelby, nie musimy jej ulepszać, a zaoszczędzone środki możemy spożytkować na ulepszenie karabinu snajperskiego.

Gra ma wysoki poziom trudności i jest dużym wyzwaniem z założenia. Nawet niski poziom trudności wymaga skupienia i uwagi. Jednak po ukończeniu gry mamy możliwość rozpoczęcia jej od nowa, z już ulepszoną i wyposażoną postacią. Jest to olbrzymia frajda, aby zacząć ponownie, i tym razem dopiec początkowym przeciwnikom, którzy tak dali nam się we znaki za pierwszym przejściem.

Poza główną fabuła dostępnych jest 3 DLC, z czego każde przedstawia tę samą historię z innej perspektywy, dokładając wiele elementów do układanki, jaką jest fabuła. 2 z nich skupione są głównie na skradaniu się.

Gra wymaga mocnych nerwów. Przeciwnicy są przebiegli, i przerażający. Historia mroczna i przepełniona nienawiścią. Stąd mamy od razu ostrzeżenie w postaci PEGI 18, z oznaczeniem „wulgarny język” i „przemoc”. Jeżeli macie w domu dzieci, upewnijcie się, że pójdą spać, zanim odpalicie The Evil Within. Ja osobiście przeszedłem ją 2 razy pod rząd, oraz 3 raz nieco później, zanim zdążyła mi się znudzić na kilka tygodni, kiedy zdecydowałem się przejść wszystkie DLC.

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o