Czy istnieje gra komórkowa, która nie poluje na nasz portfel? Przekonajmy się jak to wygląda w grze Heroes of Dragon Age.

Czy istnieje gra komórkowa, która nie poluje na nasz portfel? Przekonajmy się jak to wygląda w grze Heroes of Dragon Age.

Fantasy Poradnik Przygodowe

Trudno znaleźć dziś grę na komórkę, której poświęcimy więcej czasu. O ile nas nie znudzi, to zniechęcą nas twórcy swoją chciwością czy kompletnym brakiem zainteresowania zgłaszanymi problemami przez graczy. Czy z Heroes of Dragon Age będzie inaczej?

Gry komórkowe to istne maszynki do wyciągania z ludzi pieniędzy. Zalewani jesteśmy różnorakiego typu gier rzekomo RPG czy typu buduj-i-podbijaj i oczywiście za zupełnie free. Wszystkie jednak mają jeden wspólny mianownik. Chcesz się rozwinąć to zapłać. Z początku postacie awansują szybko, gra się płynnie i przyjemnie. Aż chce się brnąć dalej! I nagle bum-bach-bom, bajka się kończy i zaczyna niebywale powolny i mozolny progres…chyba, że zapłacisz! A tu konto VIP, a tu jakiś surowiec potrzebny do budowy lub do zakończenia obecnych  budowanych konstrukcji.  O wyposażeniu bohaterów nawet nie wspomnę. Wczytując się w różne wypowiedzi graczy nie jeden wydał przez lata gry „skromne” 10 tysięcy i więcej. Oczywiście dla zdrowo myślącego człowieka takie podejście do gry podchodzi pod jakąś chorobę. Dla mnie również dlatego nawet nie będę przetaczał ile gier wypróbowałem w Google Play Store. Dużo podróżuję po Polsce zwłaszcza pociągami i miło zabić choć trochę czas jadąc na drugi koniec ojczyzny. Niestety tzw. pay-to-win (zapłać by wygrać) to plaga tych produkcji. I tym samym zaprzestałem grać choćby w Star Wars: Galaxy of Heroes czy DC Legends i ta sama metoda na kopiuj-wklej rozgrywkę, aby tylko dorwać się do naszego portfela. Traciłem już nadzieję, że znajdę grę, która nie będzie mnie atakować wszelkiej maści promocjami, bonusami i innym syfem byle zapłacić.  Że znajdę grę, gdzie po prostu grając i ciesząc się nią, będę widział swój progres. I gdy nadzieja niemal umarła znalazłem grę, którą szybko się zainteresowałem, lecz widząc plakietkę EA (Electronics Arts) pomyślałem, że kolejna seria poszła w pay-to-win. A seria ta jest bardzo przeze mnie lubiana i posiadam nie tylko gry, ale i książki z tego uniwersum. Chodzi mianowicie o grę Heroes of The Dragon Age i owszem, Dragon Age nie jest tu użyte przypadkowo, gdyż właśnie działać będziemy w uniwersum zwanym Thedas znanego z trzech części gry o tytule właśnie Dragon Age.

Komórkowa wersja na androida to zupełnie inna gra od tych na komputery. Nie mamy tu do czynienia z otwartym światem, zadaniami jako takimi znanymi z gry itp. lecz głównie walczymy. Po zainstalowaniu gry i włączeniu jej wrzuceni zostaniemy w samouczek i trzeba przyznać, że jak nie lubię takowych ten naprawdę wyjaśnia całą mechanikę gry i to nie w sposób skomplikowany.  Warto spokojnie czytać ze zrozumieniem, by potem cieszyć się grą. Ta niestety jest dostępna jedynie w wersji angielskiej co może odrzucić ludzi nieznających tego uniwersum, gdyż bohaterowie to nie przypadkowe figurki, lecz łączy je wiele cech dzięki czemu otrzymują różnorakie bonusy i występuje wspólna synergia. Wracając jednak do początku. Heroes of The Dragon Age to tak ładnie nazwana „figurkowa gra bitewna”. Mianowicie chodzi o kolekcjonowanie bohaterów i wystawianie ich do walki zarówno z przeciwnikiem komputerowym jak i innymi graczami. Walka odbywa się automatycznie. My wybieramy bohaterów, formację i ewentualnie wzmacniamy ich runami (np. 50% więcej obrażeń) naciskamy „fight” i obserwujemy jak potoczy się walka. Bohaterowie to oczywiście znane postacie z tego uniwersum. Możemy tutaj zebrać zarówno złych jak i dobrych bohaterów.  Dzielą się oni na kilka kategorii. Najważniejsze to frakcja oraz typ bohatera. Frakcji jest domyślnie pięć (szósta aktywowana jest za pomocą artefaktu, który o dziwo nie zdobywamy za rzeczywiste pieniądze lecz wypada losowo podczas walk) i są to bohaterowie: pospolici, niepospolici, rzadcy, epiccy, legendarni i mityczni.  Legendarni z kolei dzielą się na jedno-dwu i trzygwiazdkowych z tego ci ostatni są najpotężniejsi. Są oni rozpoznawalni po „obręczach” wokół nich. Np. legendarni mają zielone obręcze, mityczni fioletową, epiccy jasno-brązową, rzadcy żółtą, niepospolici ciemno-brązową, a najsłabsi szarą.  Typów bohaterów jest 5 i są oni reprezentowani poprzez kolory w środku wcześniej wspomnianej „obręczy”. Czarny (np. nieumarli, demony, plugawce), niebieski (głównie magiczne istoty, magowie itp.), biały (np. zwykli ludzie, czy krasnoludy) i czerwony (zwierzęta, Qunari, łotrzykowie) oraz giganci. Ci ostatni to istoty większe, niż normalny bohater (np. smoki) dlatego zajmują specjalne miejsce i nie są związani z żadnym kolorem. W ich wypadku trzeba wczytać się w opis, by wiedzieć z kim będzie współgrać najlepiej. Występują również po dwa kolory na jednego bohatera (np. człowiek-mag będzie miał pół koloru białego i pół niebieskiego). Daje to duże możliwości kombinacji bohaterami.  Oni sami reprezentowani są poprzez cztery współczynniki: obrażenia, zdrowie, szansa na trafienie krytyczne i szybkość. O ile trzy pierwsze nie wymagają komentarza, szybkość polega tutaj na kolejności w atakowaniu. Szybcy bohaterowie atakują pierwsi, a wolni ostatni podczas rundy.  Poniżej tych statystyk jest przypisanie do grupy. Dla przykładu wylosowaliśmy postać, która w rubryce „groups” posiada: Szary Strażnik, Szlachcic, Ferelden, Wojownik. Co to nam daje? W zasadzie nic poza informacją, że bohater to szlachcic z królestwa Fereldenu z fachu wojownik należący do Szarej Straży. Najważniejsze informacje znajdują się niżej i tutaj potrzeba przynajmniej podstaw angielskiego i najlepiej nieco znajomości gier. Z opisu dowiemy się np. że ten bohater atakuje pojedynczego bohatera i ma 10% szans na zadanie drugiego i trzeciego ciosu ze zwiększonymi o 300% obrażeniami. Zieloną czcionką zaś rozpisane są synergiczne bonusy dla innych bohaterów w drużynie. Dowiemy się tam, że ów heros zapewnia 35% mocy dla Szarych Strażników. Logicznym zatem jest zebranie drużyny składającej się z Szarych Strażników, gdyż wszyscy oni oddziałują na siebie wzajemnie się wzmacniając. Grup jest oczywiście bardzo, bardzo dużo. Ja osobiście grając już ponad rok zebrałem 4 różne drużyny. Są to Szarzy Strażnicy, Demony, Szlachta z Fereldenu oraz zdeformowani bohaterowie przez Czerwone Lyrium.  Z początku myślałem, że jedna drużyna wystarczy jednak z powodu zmieniających się eventów (o czym za chwilę) warto zaopatrzyć się w różne drużyny. Mogą to być np. same elfy albo krasnoludy. Qunari również występują licznie. Tak samo jak różnej maści zwierzęta i potwory. Bez wydawania diamentów (waluta możliwa do kupna za prawdziwe pieniądze) na powiększenie ilości drużyn możemy skompletować ich siedem. Bohaterów w drużynie jest pięciu (czterech normalnych i jeden gigant).

Eventy czyli wydarzenia zmieniają się przeważnie co kilka dni. Są inne dla PvP (Players vs Players) i w questach (zadaniach). Dla przykładu w chwili pisania tej recenzji na PvP obowiązuje „Single Strike Event” i w opisie możemy wyczytać, że bohaterowie bijący tylko jednego przeciwnika otrzymują 300% więcej zdrowia i 100% obrażeń. Zatem w drużynach, które posiadam szukam takiej gdzie mam takich bohaterów najwięcej. W jednej nie mam nikogo takiego, zatem z automatu trudniej mi będzie wygrać z graczami, którzy ten bonus posiadają. Dzięki jednak rotacji drużynami mogę wybrać Szarych Strażników, gdzie dwóch spełnia warunki stawiane przez wydarzenie. Być może za 8 godzin bonus otrzymają postacie atakujące wszystkich. Są one losowe i nie wiadomo co będzie następne. Jest jedynie podany czas trwania obecnego wydarzenia.  W kategorii zadań mamy na pierwszy plan wysunięty „Main Quest” czyli zadanie główne. Naciskając je przejdziemy do ekranu gdzie odbywać będziemy walki w pewnych wydarzeniach historii uniwersum np. podczas Pierwszej Plagi, zejdziemy do Głębokich Ścieżek, udamy się na Czarne Mokradła pokonać zmartwychwstałą Królową Bagien. Początkowe mapy wymagają pięciu starć, by przejść dalej. Kolejne, oczywiście coraz trudniejsze, zwiększają również ilość bitew do dziesięciu. Dodatkowo, gdy wygramy potyczkę dostaniemy możliwość „wymasterowania” danej bitwy, by otrzymać diamenty. Zrobimy to walcząc np. 7 razy na tej samej mapce z coraz trudniejszymi przeciwnikami.  Walk możemy odbyć tyle, na ile pozwala nam energia zadań. Wzrostu ona wraz z poziomem gracza. Zaczynając rozgrywkę mamy ich około 20, a ja będąc na 197 poziomie mam ich 208. Spokojnie jednak, jest na co je wydawać. Poza zadaniem głównym mamy dzienny event, który polega na tym, że zawsze danego dnia (we wtorki są to niebiescy) otrzymujemy frakcję, którą możemy tłuc, by np. stworzyć nową drużynę złożoną z niebieskich bohaterów . Wybierając tę opcję wybrać też musimy poziom trudności. Im większy tym większa szansa na wypadnięcie lepszego bohatera, który to wypada za każdym wygranym pojedynkiem. Otrzymamy ich wszystkich pod warunkiem zakończenia sukcesem całej mapy. Poziomów trudności jest cztery, więc gdy zamachniemy się za wysoko następnym razem wybierzemy coś łatwiejszego. Im trudniej tym też więcej energii musimy wydać. Możemy ją natychmiast odnowić poprzez wydanie diamentów (oczywiście). Następny jest „Limited Time Event” czyli jak w wypadku PvP zmienne czasowo wydarzenie. I tutaj również przydaje się rotacja drużynami. Obecnie na „Masked Mayhem” magowie otrzymują  150% więcej zdrowia i obrażeń zatem, co logiczne, walczymy drużyną, która maga (lub jak najwięcej ich) posiada. Reszta eventów to tak zwane „Key Event” i aby w nie zagrać musimy posiadać klucze. Te otrzymujemy poprzez codzienne logowanie się lub coraz w nagrodę za coraz wyższą rangę w PvP. Możemy tutaj się skupić na zdobywaniu gigantów, mikstur (dzięki nim możemy powrócić do walki jeśli przegramy) lub zejść do podziemi, gdzie możemy nabijać doświadczenie nie posiadając energii zadań. Ostatnią jest „łańcuchowe” wydarzenie. Polega ono na jak najdłuższej walce bez przerw by osiągnąć lepsze wygrane.

Po pewnym czasie jednak dostaniemy informację, że mamy za dużo bohaterów , bo przecież nie każdego używamy. Co zatem zrobić? Wyrzucić się ich nie da, więc trzeba ich…skonsumować. Tak, dokładnie, skonsumować. Jak przebiega ta kanibalistyczna praktyka? Z głównego ekranu przejdźmy do zakładki „heroes”. Po lewej zobaczymy naszych zebranych bohaterów. Ptaszkami zaznaczeni są ci, którzy znajdują się w drużynach. Tutaj właśnie zarządzamy herosami, tworzymy drużyny i dajemy bohaterom ekwipunek. Awans postaci polega nie tylko na walkach, ale głównie na wchłanianiu niepotrzebnych bohaterów. Zrobimy to w zakładce „consume”. Tam wybieramy pierwsze bohatera, który będzie pożerać innych by zyskiwać moc. Wybraniec opisany jest dwoma statystykami: poziomem w niebieskiej gwieździe oraz progresem. Ten drugi jest zwłaszcza ważny, gdyż on nie rośnie jak poziom poprzez walkę. Tylko wchłaniając innych zwiększymy szanse na krytyczne uderzenie (czyli podwójne obrażenia) oraz co najważniejsze poziom potencjału bohatera (tzw. tier). Jest ich zawsze cztery i każdy awans uwidoczni się poprzez zmianę wyglądu jednostki w coraz potężniejszą formę. Warto zaznaczyć, że mając kilka drużyn gra poinformuje nas, jeśli przypadkiem wybralibyśmy kogoś z innej drużyny. Dodatkowo wprowadzono niedawno ulepszenie pozwalające za pomocą jednego wyboru wchłonąć dany rodzaj bohatera. I tak np. jeśli mamy 50 bohaterów jednego rodzaju musielibyśmy 10 razy powtarzać czynność pożerania, gdyż na raz możemy ich wchłonąć pięciu. Progres odblokowuje również co jakiś czas sloty na zdrowie i obrażenia. Tutaj znów musimy przejść do zakładki „fortify”. Gdy na środek ekranu przesuniemy wybranego bohatera zobaczymy puste i zamknięte sloty. Otworzymy je właśnie poprzez progres a w te puste sloty możemy przenieść innych bohaterów celem dodatkowe wzmocnienia głównego wybrańca.  Dla zwiększenia efektywności wzmocnienia najlepiej, by bohater, który użyty zostanie na ten rytuał osiągnął czwarty poziom progresu (zwykły poziom akurat nie jest tutaj ważny) i był tego samemu typu (niebieski dla niebieskiego itp.). Najlepiej jest z postaciami dwukolorowymi, gdyż je możemy wzmacniać zarówno jednym jak i drugim typem herosa. Przyznam, że trochę czasu spędziłem nim to pojąłem, lecz praktyka czyni mistrza. Trzecia zakładka z runami wzmocni nasze drużyny przez określony czas i podobnie jak bohaterowie dzielą się na frakcje. Od najsłabszych szarych po potężne fioletowe runy. Możemy również przekuwać runy na lepsze. Np. z dziesięciu szarych zrobimy pięć ciemnobrązowych itd. Galeria oczywiście pozwala nam przeglądać wszystkich bohaterów. Tych których jeszcze nie zdobyliśmy będą zaciemnieni, lecz ich opis będzie zawsze dostępny. W grze występują również Gildie w tym oczywiście Polskie, lecz sam tam nie działam, gdyż gram dla swojej przyjemności i nie ma potrzeby udzielania się w klanach. Nie brakuje też zakładki ze sklepem, lecz różni się jedynie złotym kolorem, a nie wielkością na pół ekranu. Kupimy tam diamenty czy specjalne paczki bohaterów.

Na zakończenie warto pochwalić twórców za oprawę audio-wizualną. Grafika jest bardzo ładna, bohaterowie szczegółowi i bez problemu poznamy ich, jeśli graliśmy w gry. Muzyka również nie odbiega od tego co znamy z wersji komputerowej. Co chwilę dodawani są nowi bohaterowie i artefakty, a gra jest aktualizowana. Przez ten ponad rok grania nie dostrzegłem błędów, które sprawiłyby by gra stała się nie grywalna. Jedynie raz twórcy chcieli zmienić zasady PvP, gdzie mogliśmy maksymalnie 5 razy zmienić cel ataku, lecz gdy gracze rozpoczęli nagonkę w ciągu tygodnia powrócono do starego systemu, gdzie możemy wybierać w nieskończoność. Jeśli chodzi o płatności to absolutnie nie ma podstaw do narzekania. Z żadnej strony nie atakują nas natarczywe reklamy i promocje. Na grę nie wydałem ani złotówki i jestem bardzo zadowolony z progresu w grze. Bohaterów można kupować za normalne złoto w grze, które zdobywamy z eventów, więc szanse na rozwój są zawsze. Diamenty rosną mile dla oka. Raz nie wydając ani diamentu przez 4-5 miesięcy uzbierałem ich prawie 1500 co jest sporą ilością. Wydawać je najwięcej można na odnowienie energię zadań, gdy jest event gdzie chcemy dostać konkretnego bohatera, na którym nam bardzo zależy. Gra jest bardzo dobra na podróże. Oczywiście zjada baterię, lecz nie tak jak inne aplikacje. Jedynie poziom wejścia w grę jest dość wysoki i może odrzucić graczy, chcących szybkiej i prostej rozgrywki. Ta takowa tutaj jest tylko trzeba poświecić jej nieco czasu. Gorąco polecam wszystkim fanom Dragon Age.

0 0 votes
Daj ocenę
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments